Recenzja Roswell Fighter
Powoli zaczynam mieć wrażenie, że Kraków staje się polskim zagłębiem gier i aplikacji na iPhone. Do tego nurtu wpisuje się też Gamelab, który wypuścił właśnie swoje pierwsze dzieło – arcade’ową strzelankę Roswell Fighter. Czy warto sięgnąć o ten tytuł? Przekonajcie się w recenzji.
Roswell Fighter to klasyczna strzelanka w stylu starych automatów do gier. Jeśli je pamiętacie, to nic co pojawia się w tytule nie powinno Was zaskoczyć – strzelanie do „góry”, wrogie statki nadlatujące w kluczach ze wszystkich stron, duzi bossowie na końcach – ot klasyka gatunku w nowym wykonaniu.
Gra się banalnie prosto – i nie chodzi mi tutaj tylko o to, że prosto załapać jest zasady, ale przede wszystkich o to, że przez pierwsze pięć poziomów (z dziewięciu dostępnych) można przejść na normalnym trybie praktycznie z zamkniętymi oczami. Nie polecam więc zaczynać od tego standardowego trybu, tylko od razu kliknąć ambitnie na najtrudniejszy (ponoć w szykowanej aktualizacji będzie także tryb „hardcore”).

Na ekranie dużo się dzieje – nadlatujące z różnych kierunków i w różnych kombinacjach wrogie statki to standard, to już pojawiające się z nieba i dosłownie spadające na głowę meteoryty oraz minigierki (w odpowiednim momencie trzeba tapnąć konkretne miejsca na ekranie) zrobiły na mnie niemałe wrażenie. Jak to już bywa w tego typu grach – na każdym poziomie czeka nas do pokonania wielki i zły boss – nie będziecie w stanie go nie zauważyć bo zazwyczaj zajmuje połowę ekranu (do tego zawsze jego pojawieniu towarzyszy charakterystyczne ostrzeżenie na ekranie). Muzyka, choć nijak mi nie pasuje do tego typu gier, jest doskonała: to klasyczne utwory, jakich można było posłuchać w radio w latach 50. Można by jej słuchać dla samej przyjemności słuchania…

Wróćmy jednak na ziemię. Co mi się w grze nie podoba? Kilka rzeczy – zacznę od tych najbardziej ogólnych. Mam wrażenie, że w grze brakuje ciągłości koncepcyjnej lub chociaż namiastki storytellingu; nie wiadomo, dlaczego na samym początku walczymy z innymi, ziemskimi statkami, dlaczego później jesteśmy w mieście, w wiosce, w kosmosie itd… oczywiście historyjkę możemy sobie sami dopowiedzieć, ale chyba nie tego powinniśmy oczekiwać od gry wycenionej na 2.39 euro ($2.99). Innym moim zarzutem to drobne problemy z „ergonomią” – np. często zdarzało mi się wlatywać w samym róg ekranu zamiast odpalić broń specjalną, czcionka z ilością punktów jest tak malutka (i brzydka), że czasami ciężko zgadnąć jak szybko sobie nabijamy punkty…
Ale to są drobnostki, które nie powinny przesłonić Wam tego, że mamy przed sobą prawdziwą, z krwi i kości arcade’ową gierkę. Zgrabną, ładną i łatwą w obsłudze – a do tego dającą kilka chwil rozrywki (byle na maksymalnym poziomie trudności!).
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Crystal SDK - nowa sieć społecznościowa dla graczy
Odkąd sięgam pamięcią, gdy tylko zaczęto mówić o wprowadzaniu sieci społecznościowych w grach ...
iGumtree
Ostatnio mamy wysyp aplikacji polskich developerów - deNoizr, iKolporter, Roswell Fighter, Amoeba Life. ...
Rozstrzygnięcie konkursu deNoizr!
Do wygrania była aplikacja deNoizr Jacka Artymiaka z devguide.net do lepszego zarządzania i organizowania ...
NASA App for iPhone
NASA wydała swoją aplikację na iPhone'a, dzięki której możemy przeglądać wszelkie informacje ...



Szkoda, że nie porównałeś tego tytułu z iFighter.
ladniejsza i ogolnie bardziej przyjemna/grywalna niz iFighter. do tego lepszy gameplay :) juz sie nie moge doczekac updatow!!
Roswell Fighter przypomina iFightera, ale proponuje jednak więcej opcji takich jak na przykład: kombosy za zestrzelenie wrogów, więcej bossów oraz więcej poziomów grania.
cZejMM http://iwllqifjvoxi.com/, [url=http://mgypyjkekbzu.com/]mgypyjkekbzu[/url], [link=http://lqvcdpipqdnz.com/]lqvcdpipqdnz[/link], http://eybaifvnqrvv.com/