Zapomniana technologia – dongleware
Wszyscy z zapartym tchem czekamy na dzisiejszą premierą Apple Tablet. Na tej samej konferencji najprawdopodobniej zaprezentowany również będzie nowy system operacyjny iPhone 4.0. Wszystko pięknie, tylko czy Apple wykorzysta należycie możliwości nowego OS-a? Niekoniecznie. Przypomnijmy sobie jak zaprzepaszczono potencjał jednego z najciekawszych rozwiązań obecnego systemu operacyjnego.
Możliwość integracji zewnętrznych urządzeń z iPhonem za pomocą specjalnych aplikacji, miała być jednym z najciekawszych rozwiązań dostępnych dla obecnej wersji systemu operacyjnego – czyli iPhone OS 3.0. Komunikacja mogła być zapewniona za pomocą Bluetootha lub stacji dokującej – cały projekt czekał tylko na pomysły deweloperów. Redaktorom Wired tak bardzo spodobała się idea hybrydowego rozwiązania łączącego smartphone’y z urządzeniami peryferyjnymi, że ukuto nawet dla potrzeb nazewnictwa (trochę nieporadny) termin dongleware.
Efekt? Z wielkiej chmury mały deszcz. Owszem, było kilka ciekawych pomysłów, powiem nawet – rewolucyjnych. No bo jak inaczej ocenić choćby taki zaprezentowany w marcu 2009 Life App. Jest to podłączany do iPhone’a licznik insuliny, ale z racji liczby danych jakie można za pomocą niego uzyskać, można spokojnie nazwać go przenośną stacją medyczną…
…czy też Line6 czyli iphone’ową „kaczkę” dla gitary:
Robią wrażenia, prawda? Co z tego, jeśli kariera obydwu projekty zakończyła się na… oficjalnej prezentacji. Nigdy nie weszły one do masowej produkcji. Wielkie oczekiwania – niestety nie spełnione.
A przecież mogłoby być tak pięknie… Tylko pomyślcie, możliwość sterowania domowymi urządzeniami, komunikacja ze sprzętem hi-tech w zasięgu ręki – przecież po to kupujemy zaawansowane technologicznie gadżety, żeby choć przez chwilę poczuć się jak w filmie science-fiction! Czy tak trudno opracować jest choćby łączące się za pomocą Bluetootha, specjalnie przystosowane do iPhone’owych gier joysticki? Co otrzymujemy w rzeczywistości? Aplikacje pozwalające gasić nam na odległość światło. Ech…
Skąd te problemy? Nikt nie zaprzecza, że utworzenie i dystrybucja dongleware, to coś więcej niż tylko opracowanie kodu i wstawienie go do App Store. Oczywiście – trzeba znaleźć również partnerów gotowych od produkcji, a także inżynierów, którzy nie tylko zaprojektują takie urządzenie, ale zapewnią również, że będzie ono współpracowało z systemem operacyjnym smartphone’a.
Jednak głównego powodu fiaska technologii trzeba szukać u samego źródła – czyli w Apple. Żeby dongleware uzyskało certyfikat Made for iPod and Works With iPhone, który zapewnia możliwość z korzystania z licencji „jabłuszka”, urządzenie musi przejść przez niezwykle drobiazgowy i restrykcyjny proces testów i uzgodnień.
Jak bardzo stresująca i kompleksowa może okazać się ta procedura, pokazuje choćby historia niezależnego przedsiębiorcy Matthew Eagara. Eagar jest twórcą Red Eye, dongleware przypominającego w założeniach opisywany przez nas L5 Remote, a tak wspomina on zamieszanie jakie towarzyszyło w trakcie całego procesu:
[Apple] miało szalenie wyśrubowane standardy. W żadnym wypadku urządzenie nie mogło interferować z sygnałem komórki. Musieliśmy przez dziesięć tygodni organizować przeloty naszych ludzi w tę i z powrotem, po to tylko żeby na miejscu marnowali czas, walcząc o certyfikat.
Z przykrością trzeba stwierdzić, że z takimi problemami nie spotykają się wielkie firmy, na przykład Griffin – twórcy dongleware iTrip. Swoją drogą to bardzo fajne rozwiązanie, pozwalające nadawać audio przechowywane w iPhone’ie za pomocą znajdującego się w pobliżu odbiornika FM. Twórcy w ogóle nie przypominają sobie, żeby mieli jakiekolwiek problemy i musieli czekać na otrzymanie licencji. Jak widać wszędzie są równi i równiejsi.

Standardy standardami, ale Apple ewidentnie kopie dołki same pod sobą. Zaprojektowano naprawdę nowoczesną technologię, a później… jakby o niej zapomniano.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Aplikacja dla noworodków - przesada?
Wczoraj pisaliśmy o Jibbigo – dwujęzycznym translatorze tłumaczący bezpośrednio ludzką mowę. ...
US Army - aplikacja nie tylko dla wojskowych
Okazuje się, że nie tylko w Białym Domu postanowiono wykorzystać popularność iPhone’ów. Army.mil ...
Zwiększona rzeczywistość - kilka aplikacji AR dla iPhone'ów
Augmented reality czyli - w trochę nieporadnym tłumaczeniu na polski - rzeczywistość rozszerzona, ...
Biały Dom w twoim telefonie
Od dziś właściciele iPhone’ów będą mogli się poczuć jak stali goście Białego Domu. A wszystko ...



KOMENTARZE