Apple chce być grzeczne – ale czy na tym nie straci?
Wszystko wskazuje na to, że zeszłotygodniowa awantura związana z usuwaniem z App Store aplikacji o erotycznym charakterze, nie kończy się tak szybko. Wyrzucenie kilku programów na samym początku okazało się tylko wstępem. Apple RZECZYWIŚCIE zabiera się do wielkich porządków, tylko że znowu pojawiają się oskarżenia, że nie wszyscy są traktowani sprawiedliwie.
Na początku pojawiło się wiele mylnych informacji. Najpierw na liście kategorii aplikacji którą deweloperzy muszą wypełnić zanim program zostanie skierowany do oceny w App Rtore, pojawiła się pozycja „explicit”. Od razu pojawiły się pogłoski, że być może Apple szykuje się do wyodrębnienia specjalnego działu dla dorosłych. Szybko jednak odrzucono tę teorię, kiedy nowa kategoria znikła tak samo tajemniczo, jak się pojawiła.
Do dnia dzisiejszego usunięto ponad pięć tysięcy kontrowersyjnych aplikacji. Oficjalnie podawany przez Apple powód to protesty klientów. Ale co tak naprawdę decyduje o tym czy program zostanie przyjęty do App Store trudno określić.

Autor opisywanego przez nas Wobble – Jon Atherton, na skierowane do App Store pytanie czemu usunięto jego aplikację, otrzymał od Apple odpowiedź, iż „pokazywała zbyt wiele ciała”. Kiedy podirytowany Atherton spytał czy można zamieszczać tylko zdjęcia kobiet w burkach, komuś w App Store puściły nerwy i na tym zaprzestano korespondencji.
Apple nie usunęło również wielu typowo erotycznych aplikacji Playboya, Penthouse’a czy też FHM (jeśli jesteście ciekawi co jeszcze zostało – tutaj mała lista). Argumentacja Apple: „Różnica polega na tym, że są to powszechnie znane firmy, o długiej tradycji i publikujące erotyczne treści w powszechnie zaakceptowanym formacie”. Jak dla mnie niezwykle mętne wyjaśnienie.
Całą sprawa mogłaby wydawać się zabawna (no, może nie dla autorów wspomnianych aplikacji), gdyby nie poważniejsze skutki jakie może nieść za sobą. Zdaniem Wall Street Journal chaotyczne decyzje Apple i coraz większa kontrola nad tym co można, a czego nie można zamieszczać w App Store, może spowodować odpływ deweloperów. A ich z przyjemnością przygarnie z Google.
Kalifornijska firma, staję się powoli bezpieczną przystanią dla wszystkich odrzuconych przez Apple, a Android OS oferuje równo wiele możliwości dla twórców oprogramowania co iPhone OS.
Google nie ukrywa swoich zamiarów. W oficjalnym oświadczeniu do redakcji Wall Street Journal, firma z Mounatin View napisała, iż „zamierza zmniejszyć napięcia i znieść wszelkie bariery, które utrudniają deweloperom zaprezentowanie swoich aplikacji użytkownikom”
Czyżby więc przez upór Apple, Google miałoby zyskać?
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Trzy nowe reklamy iPhone'a
W przeciągu kilku ostatnich dni pojawiły się trzy nowe reklamy iPhone. Każda z nich pokazuje zupełnie ...
Mobile World Congress - co przegapiło Apple
Congress. Co było powodem takiej decyzji – szczerze mówiąc nie wiem. A warto byłoby się pokazać, ...
Antyantyekologiczna aplikacja
Globalne ocieplenie – jak to z nim w końcu jest? Niby nagroda Nobla dla Ala Gore’a za zwrócenie ...
Pierwsza aplikacja na iPhone produkcji Symantec
Symantec – firma znana głównie z programów antywirusowych, opublikowała ostatnio wersję 4.0 Norton ...




KOMENTARZE