ASBOrometer – strzeż się tych miejsc
Na Wyspach Brytyjskich wielkie zainteresowanie wzbudziła aplikacja ASBOrometer. Bardzo ciekawy programik, będący w rzeczywistości bazą danych na temat miejsc, gdzie lepiej mieć się na baczności, a najlepiej po prostu ich nie odwiedzać. A jak działa?
Ale najpierw słówko wyjaśnienia, czym jest ASBO (Anti Social Behaviour Order). To ogólna kategoria wprowadzona kilka lat temu w Wielkiej Brytanii dla szerokiej gamy niektórych wykroczeń i przestępstw. Poczynając od pobić i włamań, poprzez hałasowanie i wandalizm, a kończąc na śmieceniu czy nawet pluciu. Tajemnicą poliszynela jest fakt, iż ASBO służy głownie do zbierania informacji na temat „chavs”, czyli z grubsza biorąc, brytyjskiego odpowiednika naszych, polskich fanów odzieży sportowej i ławek przed blokami.
Program korzysta z danych udostępnionych przez rządowe instytucje monitorujące aspołeczne zachowania. ASBOrometer wyświetla wyniki na mapce danego dzielnicy i oznacza sąsiedztwa, które otrzymały tak zwane „odznaki honorowe”, czyli najwięcej zgłoszeń o popełnionych ASBO.

Jeff Gilfelf, autor ASBOrometer, zastrzega, iż mimo iż nazwa aplikacji może wydawać się zabawna, to sam problem jest jak najbardziej poważny i jako taki został przez niego potraktowany. Rzeczywiście – program, nie tylko wyświetla mapkę na której zaznaczone są miejsca, które lepiej omijać, ale zawiera również dane dotyczące zagęszczenia, a także poziom aspołecznych zachowań i obsadę pobliskich posterunków policji.

Aplikacja – dostępna również dla Androidów – już teraz została zgodnie ochrzczona “najgorszym koszmarem każdego agenta nieruchomości”. Jest w tym wiele racji – ASBOrometer dostępny jest za darmo, w związku z tym każdy posiadacza smartphone’a może samemu się przekonać, jak bardzo bezpieczna jest polecana mu przez agencję nieruchomości sąsiedztwo.
Co dalej? Jeden z recenzentów zażartował, że następnym logicznym krokiem powinna być aplikacja pracująca w zwiększonej rzeczywistości i porównująca twarze mijanych przez nas przechodniów z bazą danych zdjęć z kartotek policyjnych.
Jak dobie wyobrażam polską mutację tego programu. Nazwijmy ją, powiedzmy… PRZYPAŁomierz. Obawiam się tylko, że na niektórych osiedlach procesory iPhone’ów mogłyby się po prostu przepalić.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Mamy aplikacje na wszystko. Także na... faszyzm?
Organizacje żydowskie oraz stowarzyszenia zrzeszające ofiary Holocaustu wystosowały liczne protesty ...
Wiosenne porządki: Apple usuwa erotycze aplikacje z App Store
Apple uparcie odrzuca z App Store wszelkiego rodzaju pornoaplikacje, chociaż – jak pisaliśmy – ...
Adobe: Flash jest ok - to Apple ma problemy
Kiedy ostatnio Jobsowi puściły nerwy oberwało się nie tylko Google, ale kilka “ciepłych” słów ...
Wojny patentowe. Zakaz importu iPhone'ów?
A wiec jednak stało się. Kodak dopiął swego i przekonał amerykańską International Trade Commission ...



KOMENTARZE